sobota, 24 października 2015

Śpiesz się, bo do mety blisko

Jak wszyscy się śpieszą, biegną do mety. Wyścig o męża i żonę trwa, mężczyźni przekazują sobie sztafety. Kobiety biegną wolniej, wciąż depcząc sobie pięty. Jedna drugą goni, strzela z łuku, kaleczy, nikt nikomu nie podaje dłoni, bo gdy konkurencję poczują, mocniej zaciskają pięści, na tętnicy zęby. A mężczyźni z uśmiechem na ustach przekazują sobie nadal sztafety. Nie odkładają niczego na później, nie kolekcjonują. Jedną zawsze sztafetą się wszyscy wysługują. Potem, gdy dobiegną już do mety, zanim przeczeszą fryzury, zanim zapieją koguty, wtedy wspólnie tryumfują. Piją szampana, wołają swoje kobiety. A tamtą, jedną, wysłużoną w kąt rzucają, bo do przedmiotów wagi nie przykładają. Do wody wrzucają, czasem kaczki nim puszczają. Nikt już w mówiące kamienie nie wierzy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...