niedziela, 22 czerwca 2014

Biały kruk

Był sobie młody biały kruk. Mieszkał wraz z innym białymi krukami we wsi, której nazwy nie mogę podać, gdyż miejsce przebywania tych cudownych ptaków jest objęte tajemnicą. Kiedyś młody kruk, wiedziony brawurą i wbrew zakazom udał się do wielkiego miasta. Ponieważ nie był jeszcze dość dobrze opierzony, był przez miejscowych brany za gołębia. Pewnego razu, przechadzając się w tłumie pijanych wróbli, zobaczył pospolitą gołębicę. Ponieważ gołębica miała już nieźle w czubie, pomyślała, że w tym gołębiu mogłaby się zakochać. Biały kruk również ją dostrzegł i zachwycił się. Wiedział, że ona mu złamie serce, bo gołębie należą do bardzo niewiernych. Gołębica widząc go pomyślała, że jak na gołębia to nosi głowę dość wysoko. Postanowiła go przetestować. Przywołała skinieniem piórka. Ten zgrabnie ominął przeszkody, a nie rozbił sobie o nie głowy jak inne. Wtedy gołębicy serce mocniej zatrzepotało i również zakochała się w nim. Wyznali sobie miłość, i żyliby pewnie długo i szczęśliwie. Na koniec kruk wyznał, że nie jest gołębiem i że nie mieszka tu, lecz w tajemniczym zakątku białych kruków. Lecz obiecał się jeszcze spotkać. Gołębica nie wierzyła, że on po wspólnie spędzonej nocy, jeszcze będzie chciał mieć z nią kontakt. Znała tylko niewierne gołębie, które po jednej nocy odlatywały do innych. Nie wiedziała jak ma postępować, czy stać się mniej pospolitą i wierną? Płakała i rozpaczała. Chciała się dla niego zmienić. Koleżanka, widząc ją w takim stanie postanowiła jej pomóc i zabrała na imprezę. Pomyślała, że to będzie proste, na pewno będę tylko głupie gołębie, które szybko rozgryzie i nie ulegnie, a raczej będzie się całą imprezę nudzić. Jak zwykle się upiła. Alkohol wyzwolił w niej emocje, przypomniał się poznany niedawno kochanek, który złamał serce i była smutna. Był wśród biesiadujących inny ptak, czarny kruk, który widząc zrozpaczoną gołąbkę, pocieszał i przytulał. Pomyliła się gołębica, że będą tylko głupki, które się upiją i pójdą spać, a ją zostawią w spokoju. Ten był bardzo doświadczony, usłyszał jej historię, i postanowił wykorzystać swoje krucze geny, inteligencję i dość duże podobieństwo do tamtego. No i gołębica złamała dane sobie słowo, że będzie już tylko tamtemu wierną. A kruk wrócił. Odnalazł i zaprosił do siebie. Gołębicą targały wyrzuty sumienia ale pojechała. Szczerze wyznała prawdę. Wtedy wszystkie białe kruki otoczyły ją i zapadła głęboka cisza, mówiąca, ze gołębica musi albo sama odejść, albo one ją wyrzucą. Kiedy gołębica zrozumiała czego one od niej chcą, odfrunęła do innych krajów. Zabrała w sercu obraz białego kruka, który był tak piękny, dobry, wyjątkowy i zarazem inny od innych, że uwierzyła, że to był tylko piękny sen, urojenie na skutek wypitego alkoholu. Uciekała jak najdalej od życia, alkohol wiódł ją po bezdrożach niewierności, aż zawędrowała tak daleko, że nie miała już dokąd uciekać. I wtedy zawróciła. Postanowiła odszukać rodzinę, dom, białego kruka. Po wielu latach on ją odnalazł. Był inny, nie był już taki ufny i otwarty. Był mężczyzną wiedział, kim jest, że głowę należy zawsze trzymać wysoko i kierować się rozsądkiem, nigdy emocjami. Szczególnie nie ufał tej gołębicy sprzed lat.Wiedział, kto będzie jego żoną: czekała na jego oświadczyny. Była tak jak on białym krukiem i mieszkała w wiosce obok. Ale kruk miał też serce i był dość sentymentalny. Zupełne przeciwieństwo gołębi płci męskiej. Zaglądał od czasu do czasu przez okno, do gołębicy lecz nie wchodził. Widział jak gołębica posiwiała, była starsza od niego. Trzymała się dość nieźle, ciągle czekała, że jej biały kruk do niej wróci, pragnęła wybaczenia. Pracowała w ciężkich warunkach i jak przystało na zwykłego ptaka, w pospolitym miejscu. Kiedyś jednak, gdy przyleciał, by jak zwykle zaglądnąć przez szybkę, jej tam nie było. Okazało się, że odleciała. Nie doczekała się jego powrotu, ani wybaczenia. Postanowiła je sama znaleźć, ofiarowując swoje życie starym ptakom, towarzysząc im w ich ostatnich godzinach życia, ale w sercu wciąż nosi obraz tego białego kruka o pięknych czarnych oczach, o którym nigdy marzyć nie przestała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...