niedziela, 15 czerwca 2014

Wybaczenie

Myśli. One są moimi przyjaciółmi. Jednymi z nielicznych, którzy mnie nie odepchnęli, nie zostawili w potrzebie. Smutek i żal. Rodzice mnie wysłali na wygnanie, kazali ratować się przed nędzą i wizją śmierci, gdy chłopak, którego kochałam, zaczął się mną nudzić. Najpierw sam się ostatni raz zabawił (wysłał nawet po tylu latach swoją fotkę, już to powinno mnie zastanowić!?) potem dał mnie swoim kolegom, na koniec samce omega mogły się mną zabawiać: nogi, oczy, usta, piersi, sutki, tyłek łącznie z wszystkimi dziurami w nim...wszystko zostało rozdzielone pomiędzy watahę wilków. Chciałam wtedy umrzeć. Mogłam wtedy umrzeć przez niego. Ale czy ja jeszcze żyję? On teraz od czasu do czasu przychodzi sprawdzić, czy aby na pewno umarłam...a kiedy widzi, że ciągle tli się we mnie iskra nadziei, odchodzi zniesmaczony. Teraz długo już go nie było. Czeka. Umiera to co było między nami, to jest fakt, nie słowa. Może kiedy następnym razem przyjdziesz sprawdzić, czy płonie jeszcze iskra nadziei we mnie, będzie już za późno. Zobaczysz tylko śmierć. I na próżno będziesz potem szukać w życiu wybaczenia, które nie będzie miało nigdy nadejść.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...