wtorek, 17 czerwca 2014

Trzeba wiedzieć, kiedyś przegranym

Przegrywam już od dłuższego czasu. Bitwa za bitwą. Były walki o obronę mojej godności, cnoty. Wygrywałam do 28 roku życia. Wszystko szło we właściwym kierunku, nawet zaadoptowałam duchowo dziecko poczęte, w kościele Dominikanów na Stolarskiej. Chyba w ostatnim miesiącu przestałam się modlić. Więc 8-mio miesięczne dziecię musiałoby się urodzić, tak jak ja, 1 miesiąc przed czasem. Proza życia. Jeszcze mniej poezji było w późniejszych moich życiowych bojach. Och, świnie, inaczej o was nie umiem myśleć. Wykorzystać pijaną, a potem się kazać.... Dzień w dzień żałuję tego czynu, którego dokonałam pod silną presją. Próbowałam zapomnieć o tym już po kilku miesiącach. Wyjazd do Irlandii zorganizował mi i siostrze ojciec. Szkoda, że nie zorganizował pracy. Ale praca nas sama znalazła, przynajmniej mnie. No więc 2-3 msc. po tamtym zaczęto mnie seksualnie wykorzystywać. Wróciłam. Nie było podniesionego czoła. Ale już nie było też tej samej mnie. Kiedy przyjechałeś wtedy do mnie, nie mogłam uwierzyć, we własne szczęście. Siedzieliśmy w samochodzie. Mówiłeś tak spokojnie, gładziłeś po włosach. Lecz kiedy zaczęliśmy się dotykać poczułam przeszywający ból w podbrzuszu. Chwila radości nie trwała długo. Potem byłam u ginekologa, jakiś stan zapalny, wyrzuty ginekolog. Czemu tam powróciłam właśnie dziś, po 8-miu latach? Być może moje rany są nie tylko w głowie, może są też na ciele. Może nie wystarczy kogoś kochać i wybierać wierność, może już nie ma to znaczenia. Może nie będę mieć nigdy dzieci, a przeze mnie także ten kogo kocham. Przecież każdy chce, prędzej czy później, mieć własne, ty też zechcesz. Więc jak mogę ci obiecywać, że będę walczyć o nas, jeśli już może całą wojnę przegrałam. Jeszcze ostatnia nadzieja w zrobieniu dokładnych badań wykluczających, bądź stwierdzających niepłodność. Ale wiele jej nie mam, bo Pan Bóg wybacza zawsze, ludzie czasami, ale natura nigdy. Zostanie wtedy tylko adopcja, ale bez ciebie, ty będziesz musiał walczyć o siebie, jeszcze jesteś bardzo młody. Mam nadzieję, ze mnie kiedyś zrozumiesz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...