niedziela, 1 czerwca 2014
Nikt nie jest niezastąpiony
Przychodzisz do mnie ze swoimi małymi kłamstewkami, kłamsteweczkami, w takich momentach jestem w stanie przysiąc, że już Cię kiedyś spotkałam, wtedy gdy miałeś jeszcze mleko pod nosem, kiedy wyrosły ci pierwsze wąsiki i nie chciałeś ich zgolić, bo był to znak, że już jesteś dorosły, ooch daj spokój z tym, nie myśl już o tym dziecinnym wąsiku. Już masz twardy zarost. Ale ty wciąż swoje, oczami wyobraźni widzę chłopca w krótkich spodenkach, coś do mnie krzyczy, że jest za młody, a ja za stara. Mam przestać wypatrywać wciąż legendarnego Neo. O czym on do mnie rozmawia? Przed czymś chce mnie ostrzec, albo kimś...Zaczynam mu wierzyć. Zaczyna do mnie docierać, że to nie kłamstwo, tym razem mówi szczerze. Jest strach, potem wściekłość. Powinni mi dać magistra z rozczarowania to uczucie znam najlepiej. Zaczyna się u mnie choroba oczu, mogłabym przysiąc, ze to jakaś utajniona jaskra-wzrost ciśnienia w oku, która objawia się wyciekającą cieczą. Ciężko zatamować. Boli jak...w tym momencie marzę o tym, żeby znów złamać nogę w czterech miejscach. Porównuję jeszcze raz. Tak wtedy zdecydowanie mniej bolało. Za kilka tygodni zmienię się w maszynę. Będę pracować na najwyższych obrotach, będę najlepsza i najgorsza. Nigdy o nim nie zapomnę i nigdy nie zaznam spokoju i nikt kto mnie kocha, nie będzie przy mnie szczęśliwy. Czy górala może zastąpić inny góral? Dwie silne osobowości. Osobowość pierwszego może ustąpić, jeśli zdominuje mnie osobowość równie silna. Ale co jeśli, jest słabsza? W takim razie zostanę, poczekam aż dorośniesz. Zleci.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz