Tylko nie to, znowu łzy. Myśli, te znane. Tak, dotrzymałam słowa i jestem wierna, jemu. Ty mi wtedy mówiłeś: zdradziłaś mnie! Poczułeś się zraniony, więc nie chciałam dla ciebie tego bólu. Wytrzymałam wszystkie burze, twoje zdrady, o których pisałeś na blogach. Czy może dla ciebie , to nie były zdrady?
Przecież nie byliśmy nigdy parą, nie mieszkamy w jednym mieście, nie spotykamy się. Nie jesteś głupi, żeby się angażować w związek bez przyszłości. A ja, czy ja się liczę. Mnie w swoich planach nie uwzględniłeś, w planach bycia szczęśliwym człowiekiem, męskim kochankiem, bohaterskim ojcem, synem. Tak, bo jesteś stworzony do roli bohatera, herosa, niczym Herkules. Na słabość, litość jest limit, ja go przekroczyłam. Problem z głowy. Było miło, poczuć ten podziw i oddanie w moich oczach, ale życie pędzi do przodu, czeka jeszcze tyle nagród, dziewcząt, kobiet, może też chłopców. Nie szukasz Matki Teresy, tych miejsce jest w Kalkucie, jedź do niej, myślisz, przydasz im się. A mnie zostaw Monaco, Ibizę, drinki z palemką i upojne noce w hotelu i zabawy do białego rana z przygodnie poznanymi laskami. Podobałeś mi się bardzo. Nie znałam za dobrze takich facetów. Chciałam, żebyś mnie nauczył życia, miłości, nawet, jeśli miałabym być rzucona (miałam do końca nadzieję, że mnie jednak nie rzucisz). Widziałam, że jesteś przystojny i czerpiesz przyjemność z życia, seksu. Nie znaczy, że się nie angażujesz. Tak myślałam wtedy, liczyłam. Przeliczyłam się? Chciałam usłyszeć jak przeżywałeś swoje pierwsze fascynacje, poczuć to co one czuły. Być jedną z nich...i umrzeć. A żyję. Smutne, to, że przekonuję się znowu, że mężczyźni potrafią kochać, ale tylko szczyty górskie. Życie bez adrenaliny, z problemami, typu, choroba, starość, dzieci, omijacie szerokim łukiem, choćbyście mieli je wieźć u boku Claudii Schiffer.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz