Pracowałam wtedy w szpitalu pediatrycznym, w którym w owym czasie panowała jakaś epidemia rota-virusa. Nieoczekiwanie napisała do mnie nastoletnia kuzynka, która bardzo była wciągnięta już w świat seksu (zresztą niedługo później wpadła w wieku 17-tu lat), a ja jej imponowałam ze względu na "doświadczenie". No więc, kiedy napisała mi sms-a, że przyjechała do Kraka i chce się wybrać na rynek, nie umiałam odmówić. Jednak czułam się tego dnia niespecjalnie. Mama zrobiła gofry ze śmietaną, więc wciągnęłam kilka i już miałam dalej lecieć na autobus, gdy zrobiło mi się niedobrze. Przeczyściło mnie solidnie, ale nie było czasu już na myślenie. Pobiegłam na autobus. Było mi dziwnie niedobrze. Przesiadłam się w tramwaj. Umm, coś mi tej śliny się za dużo zbiera...kiedy ten przystanek? Pot i drżenie całego ciała...potem powolny ruch w brzuchu kierujący się do przełyku. Wstaję, chyba ten tramwaj jedzie całą godzinę ten jeden przystanek. Powoli toczę się do drzwi wyjściowych koło motorniczego. Jeszcze parę metrów iii......plask. Cała zawartość żołądka wylądowała na drzwiach i mojej kurtce. Spojrzałam tylko w stronę motorniczego i pasażerów, a następnie płaczliwym tonem wyszeptałam: Przepraszam. Na przystanku była dalsza część zwrotów. Jak do domu dotarłam nie wiem, ale potem chora byłam przez 1 tydzień.
Czemu się znów to przypomniało, chyba jest mi znowu niedobrze, tak jak wtedy, tylko żaden virus mnie nie zaatakował, coś o wiele groźniejszego...lukrowane wspomnienia faceta, w którym jestem od lat zabujana...tęsknię dziś za tamtą grypą żołądkową...
czwartek, 26 czerwca 2014
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz