poniedziałek, 30 czerwca 2014

Ty pieprz... sukin.ynu!

Dziś jesteś, dostrzegałam Cię, wczoraj byłeś zaślepiony. Teraz słyszę cichy szept, a wczoraj byłeś głuchy na moje wołania. Przykładam ucho to twojej głowy to do serca. Słyszę jego bicie, mimo, że jesteś zły. Błagałam, prosiłam, żebyś mi wczoraj pomógł, nie jutro, nie później, dziś-jest-za-późno, miałeś być wczoraj. Prosiłam o cud wczoraj. Byłam Ci prawie całe życie wierna. Modliłam się, o tak, ja się modlę za niego.  Zanoszę modlitwy do Ciebie, a Ty masz je za nic. Masz mnie za nic. Ty pieprz...egoistyczny skurw...u! Cieszą Cię tylko nieszczęścia, dramaty, to jest twoje miłosierdzie?! Kiedy proszę o jeden cud, kiedy jestem zawsze pokorna wobec losu, ty odpłacasz mi samotnością. Potrzebowałam tylko, byś jednej prośby wysłuchał, bym miała kogoś do kochania, a ty mi Go zwyczajnie zabierasz. Wierzyłabym. Przysięgam, chciałam w Ciebie wierzyć. Ale teraz bądź ze sobą sam, bo ja dam sobie radę bez Boga.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...