piątek, 13 czerwca 2014

Pisać, nie pisać

Politycy, gdy nie mają nic na swoją obronę zaczynają cytować jakieś bzdurne statystyki. Ważne, by nie było pustki, która świadczy o braku kompetencji. Ja czytam już te statystyki od tak dawna, gdy pytają o Ciebie, lub po prostu o moją wieloletnią samotność. Mam już tak zaśmiecony mózg niepotrzebnymi informacjami, że momentami przegrzewa się i nie funkcjonuje. Stałam się osobą na zew. zimną, smutną, apatyczną, śmiertelnie zmęczoną. Zdecydowałam się na pracę, o której wiedziałam, że zabierze mi parę lat z życia rzeczywiście posiwiałam w ciągu ostatnich 2-óch lat, byle tylko dalej od niewygodnych pytań, zdziwionych spojrzeń i prawdy. A prawda jest taka, że chciałam dać ci przestrzeń i chyba czas na przemyślenie, czego chcesz. Ale ciągle go potrzebujesz więcej i więcej. Ja, jeśli nie dowiodłam, że jestem Ciebie godna, to na pewno udowodniła swoją dojrzałość do związku, macierzyństwa. Tak, Ciebie nie jestem i nie byłam nigdy godna, nie będę udawać, że ta różnica wieku jest zbyt duża, kiedy ty za ok. 7 lat będziesz dojrzały do tacierzyństwa, ja będę miała już 43 lata i żadne cuda techniki nie naprawią szkód jakie wyrządzimy mojej kobiecej naturze. A ja nie mogę żyć bez mojej natury, dlatego zgodziłam się na zeswatanie mnie z innym, nie z tobą. Oczywiście, że żałuję. Jeszcze jednak do niczego nie doszło, może tylko zgoda na coś tak absurdalnego, była chwilą słabości. Mam jeszcze inną naturalną potrzebę, na której realizację czekam od wielu lat, chciałabym się z tobą spotkać, choćby jeden raz, przytulić się i zapomnieć. Od jutra nie będzie już o uczuciach i problemach osobistych. Od końca lipca, a może do końca wakacji zamierzam już pisać tylko o statystykach. A później może znów otworzę kiosk, albo się gdzieś zatrudnię, byle w Polsce, nie sprzedałam się całkowicie Niemcom, jeszcze czuję się Krakowianką. A później być może powrócimy do tematu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...