Tak często słyszeliśmy w dzieciństwie słowa wykrzyczane w szkole lub w domu: nie wstyd Ci? Chłopcy pewnie częściej, ale dziewczynkom też się obrywało. Z mniej lub bardziej błahych powodów dostawało się burę i karę. Najczęściej za tzw. nieposłuszeństwo. Nieposłuszeństwo to bardzo trudne słowo, bo oznacza całkowite posłuszeństwo, bez jakichkolwiek taryf ulgowych, bo przecież nie można być trochę posłusznym i trochę nie. Oczywiście prowadziło to do wielu nadużyć, bo jak można małym dzieciom kazać np. siedzieć bez ruchu 45 min. w klasie i się koncentrować na zagadnieniach matematycznych, kiedy za oknem słońce woła i wiatr i drzewa szumią stare legendy. Niestety za czasów mojego dzieciństwa stosowało się jeszcze kary cielesne typu uderzanie wskaźnikiem w otwartą dłoń, targanie za uszy i inn. Ja bardzo rzadko dostawałam w podstawówce tego typu kary, byłam inteligentnym dzieckiem, więc zawsze nadążałam za tokiem myślenia nauczycielki. Poza tym wychowywana na ogół przez mamę miałam szacunek dla kobiet. Lecz traciłam go, gdy musiałam patrzeć na cierpienie moich kolegów czy koleżanek z klasy. Dzięki Bogu przenieśliśmy się do Nowej Huty, gdy szłam do klasy 4-tej. Tam nie stosowano już tych metod. Pamiętam, ze na początku miałam problemy z rówieśnikami, z powodu mojego "posłuszeństwa", tamta szkoła rządziła się zupełnie innymi prawami. Ale, kiedy zrzuciłam jego jarzmo, poczułam się swobodniej. Może nawet zbyt swobodnie...Ale to dopiero dużo później.
Dziś chyba cierpię z powodu tamtych błędów wychowawczych. Z jednej strony mam ogromną potrzebę akceptacji, żeby zadowolić innych, z drugiej wydaje mi się to niemodne, przestarzałe. A może tamta wiejska szkoła wcale nie była taka zła, tylko ja się zmieniłam. Może dyscyplina jest istotnym w życiu elementem. W każdym razie myślę, ja jej potrzebuję, zbyt długo żyję sfrustrowana.
piątek, 20 czerwca 2014
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz