piątek, 7 listopada 2014
Analiza
Zawsze domu, męża, dzieci i rodziny chciałam, lecz zaufać, zatrzymać Cię nawet na chwilę nie umiałam. Może gdybym w dzieciństwie ojcowskiej miłości zaznała, gdyby nas na długie miesiące nie zostawiał, może, gdybym Ci, co wtedy czułam, opowiedziała. Ale jak opisać co czuje dorosła dziś kobieta, która skacze w przepaść, bo jej mąż będzie kolejnym mężczyzną, który nie będzie na nią czekał. I zostawi ją, bo jest mała, jeszcze dziecko i za długo trzeba czekać, by do samodzielnego życia dojrzała. Ale to można przyspieszyć, jeśli mężczyzna z oddali będzie jej dorastanie obserwować, na chleb dla niej podwójną stawkę zarabiać i się jeszcze trochę życiem cieszyć. A dziś wszystko na mnie spadło, czego się tak obawiałam. Znowu naga i bezbronna na zimnej obcej ziemi stoję, o siebie i Ciebie Zbyszku, o naszą przyszłość się boję. Na wygnanie, odosobnienie i męki samotności się skazałam, bo wizję tamtego rozstania ciągle przed oczami miałam. Czy to możliwe, żeby przed strachem bez ustanku uciekając, dostać cios, gdy się zmęczysz i zatrzymasz? Czy może ten ból tylko ciągle w sobie trzymasz, lecz nie pozwala go poczuć sztucznie wywoływana adrenalina?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz