wtorek, 25 listopada 2014

W telegraficznym skrócie

Jeszcze jesień, a ty już zdejmujesz kalosze, zakładasz zgrzebny worek, siadasz obok mnie, udajesz fotel. Ja udaję stół, za którym snujemy naszą opowieść. Stoisz na szczycie, kiwasz na mnie palcem, ja już Cię nie przeproszę. Podchodząc pod górę, jeszcze Ci podziękuję. Zwisamy na krawędzi, wysuwają się z twoich moje dłonie. Nie puszczaj mnie, proszę!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...