wtorek, 25 listopada 2014
W telegraficznym skrócie
Jeszcze jesień, a ty już zdejmujesz kalosze, zakładasz zgrzebny worek, siadasz obok mnie, udajesz fotel. Ja udaję stół, za którym snujemy naszą opowieść. Stoisz na szczycie, kiwasz na mnie palcem, ja już Cię nie przeproszę. Podchodząc pod górę, jeszcze Ci podziękuję. Zwisamy na krawędzi, wysuwają się z twoich moje dłonie. Nie puszczaj mnie, proszę!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz