sobota, 29 listopada 2014
Czas po..
Dzisiaj jestem wszystkim, czego nigdy nie zabraknie. Smutnym spojrzeniem, ról odwróceniem, pustym do Dubaju przelotem, porzuconym psem lub kotem. Ale nie odwracam już twarzy, od tego co się wydarzy. Idę w nieznane i w to co pewne, przewidziane. Zaglądasz mi w oczy, mój losie niewidomy. Patrzę odważnie, bo nie wiem, co na jego dnie. Myślę. Dreszcz przeszywa nagle mnie. Wołam Cię, krzyczę; potrząśnij wreszcie mnie, niech się obudzę! Ale to nie sen. Wstaję, podnoszę głowę, chwytam brzęczącą monetę, ktora zostawiles na stoliku, na otarcie łez i wręczam przewoźnikowi, niech nie zostawia na przeciwległym brzegu mnie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz