niedziela, 30 listopada 2014
Dom jest tam, gdzie porzuciłeś serce
Dziś mija 9 lat od naszego poznania. Oblewasz to kolejną przygodą, tak rozwiązujesz problem przemijania. Dziś jednak i ten sposób zawodzi. Po wszystkim zakładasz maskę i do mnie przychodzisz, bym sprawę zakończyła, twój pulsujący jeszcze popęd ujarzmiła. Lecz ja uciekam się do książek, by zaspokoić żądze. I radośnie na twój widok świergoczę, że Cię kocham i miłości Cię nauczę. Ale ty nie po to przychodzisz, żeby czekać aż się w tobie miłość urodzi. Masz ochotę pomarudzić, na jałowy seks ponarzekać, trochę się powściekać, że wciąż na Ciebie czekam. Że jestem jak pies, suka, która przez Pana wyrzucona, wciąż nie może sobie znaleźć miejsca, innemu Panu zaufać i wciąż w pobliżu domu się błąka.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz