piątek, 7 listopada 2014

Plan B

Mój plan na dziś: zarobić pieniądze i wrócić do domu jako z Bel Air książę. Potem pokręcę się po mieście, wpadnę do Zakopanego, z dołu zerknę na Trzy Korony i oglądnę tamtejszy pejzaż po Sylwestrze. Otworzę kiosk z gazetami, lub sklep z bielizną. I będę tęsknić za jednym góralem, który jest sam sobie sługą i panem. Nie uznaje żadnego zwierzchnictwa, politycznych gier, żyje, by jakoś żyć, aby przetrwać. I choć idziemy tą samą ścieżką, to jakże jesteśmy od siebie daleko. Egzystujemy na granicy emocjonalnej nędzy, ale czas pokaże, że kto silny, ten zwycięży.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...