czwartek, 20 listopada 2014

Kiedy szukasz właściwej drogi

Kiedy szukasz właściwej drogi, do Boga skieruj swe nogi. Od jakiegoś czasu już nie piszę, wierszy nie układam. Zdemaskowałam ciszę, z atomów szumu się składa. W bębny głośno uderza, bo wróg nieustannie od wschodu się skrada. Zajęłam pozycję w okopach i czekam na sygnał do ataku na wroga. Sprawdzam powtórnie oręże, mocniej ściskam na nim rękę. Wiara zabrania zabijać, każe kochać nawet wroga. Dlatego wyrzucam naboje. Odwracam się tyłem, odchodzę. Dezerteruję? Być może. Teraz czekam co się dalej wydarzy. Marzeń Bóg wojny nie spełnia, chyba że do śmierci dążysz, krew na rękach chcesz zobaczyć, o mordzie marzysz. Tak żyć i umrzeć nie chcę. Patrzę w Twoją stronę. Czy cud ujrzę? - Wołam - Uciekam się pod Twoją obronę. Panie, weź mię za żonę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...