poniedziałek, 3 listopada 2014
Wyrok
Dlaczego wciąż szlochasz? Czy to prawda, że nadal go kochasz? Dlaczego nam to zrobili? W grupie byli silni. Psychologowie znają się na takich metodach, wystarczy tylko jeden, który głośniej krzyknie, reszta będzie z nim zgodna. Potem, gdy ciało zbrukane porzucą przy drodze, wszyscy zgodnie milczą, to był tylko solidarny odwet. Dziewczyna była sobie winna, naiwna i prostolinijna. Wysyłała zdjęcia, by wesprzeć duchowo swego księcia. Zdjęcia w celu ratunku wysłane, zostały przeciwko niej wykorzystane. Znała ryzyko swej swawoli, bała się o siebie, o niego, gdy ulegnie tamtych woli. Myślała, że zna jego metody, że działa sam, nie pod wpływem innych, choć to słaba linia obrony. Chciała tylko jego uwagi, zainteresowania, pokazując swe krągłości, liczyła, że to będzie dla niego oznaką czułości, wynagrodzeniem za brak fizycznej bliskości. Lecz jakże się pomyliła. To może działa w wolnym kraju, Ameryce, nie u nas, gdzie ciągle w kupie siła. Być może cała jej w tym wina, że wierzyła w jego kłamstwa, że je przez te wszystkie lata umiejętnie tłumaczyła. Może jestem temu winna, że na każde skinienie twe na gg czekałam, każdej wiadomości od ciebie w napięciu wypatrywałam. Może jestem temu winna, że traktowałam cię czasem jak syna, ale nie jestem winna, że cię zdradziłam. Może spalą mnie na stosie, a może dostanę za to tylko po nosie. Chętnie podetnę sobie żyły, bo świat dziś nie jest ani dobry, ani piękny, ani sprawiedliwy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz