środa, 19 listopada 2014
Metafizyka
Nie jestem osobą o wybitnej inteligencji i o talentach np. kulinarnych lub pisarskich. Moją zaletą lub wadą, jak kto woli, jest wrażliwość, czasem nadwrażliwość. Wczorajszy dzień zaliczam do tych, w których otrzymuję dowody na istnienie sił wyższych. Gdy 15-lat temu złamałam nogę było to na ostatnim stopniu schodów. Wczoraj również. Schodziłam po ciemku. Starsza osoba jest zazwyczaj oszczędna i nie chcąc jej denerwować staram się jak najmniej używać światła. Wcześniej czytałam coś, co zmartwiło mnie. Ukochany mężczyzna zdaje się odchodzić. Ale musiałam iść. Wstałam od komputera i zaczęłam schodzić. Już na początku zorientowałam się, że popełniłam błąd nie zapalając światła. Poczułam jakąś przemożną siłę, która nie pochodziła z zew. Pojawiły się myśli, jakby nakaz, że mam spaść ze schodów. Złapałam się mocno poręczy i postanowiłam walczyć. Szłam schodek po schodku i zdawało się ich nie być końca. I ciągle te myśli, "żeby to się nie powtórzyło" ja modliłam się, aby nie złamać znów nogi, ale czego chciał ten głos w mojej głowie, o ile sobie go nie wyobraziłam? I na ostatni schodek noga nie trafiła, ześlizgnęła się, uderzając o podłogę. Poczułam ból. Dziś mogę chodzić, ból znacznie zmalał. Rano przyszedł list: Hans Petrutis, przyjaciel Helgi z Ostródy zmarł. To było ostrzeżenie, tylko kogo, przed kim?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz