niedziela, 19 października 2014
Ach, te wyjazdy
To co się złego wydarzyło, nie może się więcej zdarzyć. Lecz dopóki mam odwagę, wybieram miłość, która zmyje smutek z twojej twarzy. A teraz wokół wszystko znika, ten proces już trwa i nikt go nie zatrzyma. Ty znasz mój sekret i jego cenę, wiesz, że to podwójne odchodzenie. Można to zrobić cicho lub szumnie, można zapominać w gniewnie i po winie. I można błąd popełnić, pusty, żałosny, lecz życie uczy nas wybaczać. A nad swą głupotą trzeba czasem popłakać. I wierzę, że jeszcze spróbujemy się dogadać. A potem, kto wie, może spróbujemy gdzieś, np. do Wiednia, razem pojechać. Praca nas też tam czeka!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz