poniedziałek, 6 października 2014
Święto wszystkich górali
Nie czuj się zagubiony, opuszczony, kiedy za tobą przystaję i muskając płatek ucha, ustami miłość daję. Uchylam trochę tajemnicy rąbka, słuchając, śpiewam, nucąc, trudne tematy roztrząsam. Myślę o Ani, mamie, swojej siostrze, bracie, ale potem, na ciebie virtualnie spoglądam. Patrzeć, nie zawsze znaczy widzieć, a ja nie muszę kłamać, że tylko jednego ciemnookiego górala pożądam. Październikowy zazdrośniku, wyróżniasz się spośród tłumu, w korowodzie tradycyjnych brunatnych alpinistów, to za tobą bym szła, do białego rana biegła, nie czując wyrzutów sumienia.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz