czwartek, 9 października 2014
List II
Z Tobą zawsze się świetnie rozumiałam, nawet bez słów. Przeżyłyśmy razem 29 lat. Ty już od 7-miu jesteś na wygnaniu. Ułożyłaś sobie życie. Jestem z Ciebie dumna, z naszą przeszłością, rozbitą duszą, koszmarnym dzieciństwem bez ojca. Pamiętasz mamę, która była zawsze smutna? Czerpała jednak siłę ze swojego małżeństwa, bo była dorosła wiedziała, czemu tata wyjechał i że nie zostawił jej dla innej, wróci. Czekała. My też czekaliśmy, ale byliśmy zbyt mali by to wszystko zrozumieć. Dziś to widzę, moje życie jest pasmem niespełnionych nadziei, rozpaczliwej nie-wiary i pustki. Nie umiałam nigdy zebrać tych porozrzucanych puzzli moich uczuć i ułożyć siebie. Nie rozumiem co czuję i dlaczego tak silne są te uczucia, przeważa jednak przekonanie o braku miłości na świecie. Wiesz, że wszystko powróciło, przed kilkoma dniami krzyczałaś na mnie, że boisz się o mnie, że znowu będzie tak jak w Irlandii. Jesteś inteligentna, poskładałaś sobie sama, co mówiłam o niefortunnej "randce", piszących do mnie napalonych facetach, Zbyszku (?) i ostatecznie wystarczyło na mnie spojrzeć na Oktoberfescie, kiedy chciałam rzucić się w wir picia, palenia, kiedy zobaczyłaś jak reaguję na oglądających się za mną facetów. Chciałam znowu być dziwką. Ty wiesz, dlaczego wyjechałam do Irlandii, wiesz, jak mnie skrzywdzono i że naprawdę kochałam tylko Zbyszka. Czy zrozumiałaś, że cierpię, choć o tym nie mówię, czy dostrzegłaś może w moim spojrzeniu coś więcej? Pragnienie autodestrukcji, pragnienie śmierci? Czy to można zobaczyć? Widzisz Emilka, mama nasza była sama ale inaczej niż ja. Ja już nie mam na co czekać, Zbyszek odszedł na zawsze. Pewnie jest dobra w łóżku, więc który facet wybrałby związek na odległość. Chciałam czekać, tak jak mama. Czekałam wiele lat, ale dziś wiem, ze to wszystko było nadaremne. Nie jestem z siebie dumna, bo czas oczekiwania, roztrwoniłam na czytaniu jego wierszy i opowiadań o miłości. Pisał pięknie, lecz niestety nie o mnie. Inna jest już od wielu lat wybranką jego serca. Mogę się z tym pogodzić lub nie, ale czuję się oszukana. Nic na to nie poradzę, wiem, ze oszukałam samą siebie, spędzając czas na internecie, zamiast czerpać z życia. Może byłoby dziś inne, kto wie. Może znalazłabym innego Zbyszka...Najgorsze jest to, że nie chcę jego cierpienia, zemsty, cieszy mnie jego szczęście z tą Czeszką. Tylko nie wiem, co zrobić z tym bólem w piersiach, kiedy o nich razem myślę. Ból nie znika nawet, gdy o nich nie myślę. Wiesz, mówiłam ci, że piszę z nim. To się okazało kłamstwem, moją pomyłką. To był podobno ktoś inny. Powiedział mi to niedawno. Przeraziłam się swoją naiwnością, bo ja go widziałam wiele razy na kamerze. Czyżbym tak słabo pamiętała Zbyszka? I pomyśl, przez te wszystkie lata święcie wierzyłam, że on jest moim przyjacielem i kochankiem. A on był już dawno z kimś innym. Ostatnio bardzo wielu facetów ze mną pisało. Cały czas miałam nadzieję, że to Zbyszek, który jak tamten, twierdzi, że nim nie jest, ale to tylko taki żart, zwyczajnie droczy się ze mną. Zeszłam na złą drogę i chyba nie ma powrotu. Chyba jestem dziwką...Ale znam sposób, żeby naprawić błędy, które popełniłam i wstyd, którym okryłam rodzinę. Mam nadzieję, że mnie teraz rozumiesz, ty zrozumiesz. Pomódl się za moją nieszczęśliwą duszę czasem w Stephansdom.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz