środa, 22 października 2014
Mimo to
Wiem jak to jest, gdy nieuleczalnie chorujesz od urodzenia. Na samotność. Brak ojca. Brak jego wzorca. Nieodwracalną utratę więzi. Całkowitą niechęć za mąż wychodzenia. Na pewno wiesz jak to jest, gdy gwałt ktoś podnosi, wiesz, jak to jest nie znosić z mężczyzną zbliżenia. I ciągle rozumiesz, że zbudowany mur dla Ciebie może i runie, ale po kolejnej nieudanej poznania się próbie, kolejnej twojej miłości, wyżej niż kiedykolwiek mógłbyś ty, czy inny mężczyzna przeskoczyć, od nowa mur się wznosi. I mimo że, nie mam siły nawet kogoś szukać, a ty nie chcesz mnie znaleźć, to wciąż jesteś o potencję innych zazdrosny.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz