niedziela, 12 października 2014
Niekończąca się historia
"Wieczność istnieje, jestem pewna, że wszystko jest możliwe, dopóki jesteś przy mnie."Mówiłam. Wczoraj, tydzień temu, miesiąc i rok byłeś przy mnie, a ja słuchałam twoich opowieści. Przyjęłam je za fakt, nie słowa. Mówiłeś o rzeczach tak pięknych, ideach, podziwialiśmy ich odbicie na ścianie naszej jaskini i byliśmy szczęśliwi, bo wierzyliśmy, że to jedyne miejsce na ziemi. Jednak pewnego dnia przyszedł do jaskini szatan, pod postacią pięknej Czeszki i pokazał nowe lądy. Wyśmiał naszą naiwność, pokazał ci moją ułomność, starość, marność. I czar prysnął. Nagle dostrzegłeś to ze zdwojoną siłą, jak bardzo się różnimy. Zobaczyłeś w miejsce pięknej wróżki, starzejącą się wiedźmę, z powykrzywianymi rękoma, obwisłą, pomarszczoną skórą, przerzedzonymi włosami, która już tylko z trudem może zapewnić ci potomstwo. Czeszka pięknie wzbudziła w nas strach, a on podpowiadał resztę. Rozbudzona pod wpływem adrenaliny wyobraźnia podsuwała nam coraz straszniejsze obrazy. Tobie, mnie za 40 i 50 lat, mnie obraz kalekich dzieci, które mogę w tym wieku urodzić. Spojrzałeś jeszcze raz na nią, i oczarowała cię jej zmysłowość, siła. Lecz ja mam dar widzenia ludzkich myśli. Widząc twoje, spuściłam wzrok i zamilkłam. Poddałam się. Ty nie wiedziałeś jak zareagować. Nauczony w kryzysowych sytuacjach kierować się rozumem, logicznie wybrałeś silniejszą z nas i odszedłeś. Kiedy zniknąłeś za zakrętem, w tym samym momencie w mej głowie zadźwięczały słowa, które wryły się w umysł, niczym w granitową skałę "Wieczność istnieje, jestem pewna, że wszystko jest możliwe, dopóki jesteś przy mnie." W jaskini rozległ się rozpaczliwy szloch. Ale Ty byłeś z Nią już zbyt daleko, by cokolwiek usłyszeć.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz