środa, 8 października 2014
Kim jest do cholery Robert!
Gdybym w Nowym Roku 2006, stojąc ze Zbyszkiem na moście, znalazła resztki godności i jednak skoczyła do Dunajca, to może dziś jego życie wyglądałoby inaczej, a moje...No cóż, okazałabym się przynajmniej człowiekiem honoru. Uniknęłabym gwałtu, pobić, nędzy, chorób, rozpaczy. Śmierć z braku miłości jest o wiele cięższa, straszniejsza, bolesna i dzieje się właśnie teraz, powoli, bardzo powoli. Śmierć zadawana innym czyni z człowieka zwierzę. Ból zadawany Zbyszkowi sprawił, że pragnę rewanżu, własnej śmierci. Nie żyję przecież według zasady "oko za oko", ale mimo to pragnę zniszczyć to co we mnie najcenniejsze, swoje życie. Przyszło mi wielokrotnie do głowy, że nie jest podobny do Zbyszka, ale miałam tak słaby wzrok, a nie chciałam, żeby mój bohater pomyślał o mnie "okularnica". Więc robiłam wszystko właściwie nie widząc prawie wogóle człowieka po drugiej stronie ekranu. Czy to możliwe? Właściwie Zbyszka też widziałam zaledwie zarys, bo przecież chodziłam bez okularów. Ale to zupełnie co innego. Spotkanie na żywo, nawet dla niewidomego, daje większą możliwość poznania i rozpoznania człowieka, niż ta namiastka znajomości, jaką daje internet. Wiem przecież jak Zbyszek się całuje i że ma owłosioną klatkę. Kiedy zamykam oczy widzę nas stojących na przystanku w Tylmanowej, pamiętam jego ciepłe spojrzenie i cudowne opiekuńcze dłonie, obejmujące mnie w pasie. Jak mam go odnaleźć? Jeśli ciepłych spojrzeń brązowych oczu stanowi 2/3 globu? Staram skupić się na faktach, ale ciągle mam wrażenie, że on po 8-śmiu latach o mnie zapomniał, a w najlepszym razie nie chce o mnie słyszeć, po tym, jak rozbierałam się przez te lata przed jego kumplem. Dla mnie jest oczywistym, że to jego kolega, bo kto i po co miałby do mnie pisać. Przypominam sobie nasze pierwsze spotkanie za pośrednictwem kamery gg. Światło miał zawsze przyciemnione i zauważyłam, jak niechętnie pokazywał twarz. Pamiętam moje wątpliwości. Boże, gdybym miała trochę więcej wiary w siebie, nie doszło by do tego wszystkiego. Co musiał myśleć o mnie wtedy Zbyszek? Ile kobiet musiał poznać, żeby wyleczyć złamane serce. Czytałam te jego pamiętniki i płakałam z rozpaczy. Ból jaki czułam był niewyobrażalny. A gdy pisał o dzieciach, lub młodszej dziewczynie, pozostawało mi tylko przeliczać czas mojego życia bez niego. I dziś to wszystko może okazać się prawdą. Nigdy więcej nie móc wypowiedzieć jego imienia. Och nie! A potem się nagle pojawiał Robert. Może to to mnie pchało podświadomie w jego ramiona? Ale to mnie nie tłumaczyłoby. Nie, to przez moją fizjologiczną wadę wzroku. To ja jestem wszystkiemu winna, że Zbyszek zniknął z mojego życia. Wciągnęłam obcą osobę w moje życie, zdemoralizowałam i pozwoliłam odejść. I ciągle myślę, że, gdybym wtedy skoczyła, nie doszłoby do tych tragedii.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz