sobota, 11 października 2014
Szczęście
Chciałabym zatopić się w myślach, oddać się wspomnieniom i poczuć, że było kiedyś dobrze. Ale może mnie samej jest ciężko złapać dystans do własnego życia. Chyba ciężko jest oddzielić ja on my. Kiedy myślę ja, myślę, żeby mama poczuła się młodo, żeby brat poczuł się piękny i nie myślał o bliznach na ciele i ranach na duszy, żeby go ktoś pokochał, takim, jaki jest, żeby siostra w końcu zaszła w ciążę i żeby uczyniła moich rodziców dziadkami, żeby tata nie wstydził się, że jestem starą panną lub, że żyję bez ślubu, bez dzieci, bez Boga. I myślę jeszcze, żeby Zbyszek ożenił się i miał dzieci...no dobra, może tego ostatniego nie życzę sobie naprawdę. Tylko co, jeśli on mnie też...nie to niemożliwe. Ale wtedy moja zazdrość wykluczałaby jego i moje szczęście. Ja po prostu chcę nie być tak bardzo o niego zazdrosna.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz