niedziela, 12 października 2014
Zostań na zawsze
Idziemy razem, choć osobno, patrzymy sobie w oczy, nazbyt chłodno. Napinasz mięśnie, bliźniaczy bracie i jesteś tuż obok, choć nie ma Cię. I potępiam tę walkę pomiędzy braćmi, mieszają się zmysły, wracają lęki i szalone pomysły. Ona albo ja. Ja czy onaa?! I zazdrość, tak bardzo zielona. Twój brat, a moja siostra i broń w mej dłoni we własną głowę wymierzona. Przypomnij mi jeszcze raz swe imię, mój bracie. Już kocham cię, kocham, już bardziej nie da się. Podchodzisz powoli, broń wyjmujesz z mej dłoni, wkładasz w nią różę i cicho odchodzisz. Zostań na noc, kolację. Niczego dziś już nie przełknę. Na zawsze...Twą skruchę uwzględnię.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz