piątek, 31 października 2014

Serce

Strach w mym sercu zagościł, ale nie ma w nim złości. Próbuję myśli poukładać, ale one uciekają, nie dają się złapać. Czasem tylko jakiś szept usłyszę, zatrzymuję się, wsłuchuję w ciszę. Spoglądam w pustkę, ona mnie woła, rozpacza, rozdziera na kawałki duszę, nie ma przed nią ucieczki, jest wszędzie dookoła. Słowa, które wczoraj raniły, zawisły w powietrzu, teraz opadają na mnie jak jesienny deszcz, nie zadają już bólu, choć uderzają z całej siły. Spływają po włosach, powiekach, policzkach, płyną na dekolt, sukienka jest po chwili przemoczona, nie została na niej nawet jedna sucha nitka. I gdy tak stoję zupełnie bezbronna, otwieram list i czytam powoli, potem raz jeszcze i znów od nowa. Opadam na kolana, wznoszę ręce do góry: Dziękuję, że jesteś. Pozwól Panie się kochać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...