środa, 15 października 2014

Jeszcze mam wybór

Jak się przełamać i powiedzieć komuś prawdę? Rozpłakać się w autobusie, czy jeszcze poczekać te parę przystanków i zrobić to, gdy nikt nie będzie widział? Siedzenie i czekanie w kolejce nasuwa znów te same myśli. Świat młodości i piękna, znów przypomina, że nie ma dla mnie miejsca w nim, że nie pasuję do niego. Nie jestem dość dobra. Brzydota i starość nie sprzedaje się dobrze, nie ma po niej kaca, nie rekompensuje strat, nie zabiera strachu. Przeżyć jeszcze te 40 lat, a potem umrzeć nagle, samotnie? A ktoś znajdzie mnie po tygodniu, kiedy ciało zacznie się rozkładać i smród będzie wyczuwalny na klatce schodowej? Fryzjerka młoda, chyba mnie obserwowała, może coś się domyśliła. Zaczyna nagle mówić o młodych dziewczynach, koleżankach ze szkoły fryzjerskiej, które nie są fryzjerkami, bo brzydzą się golić mężczyzn, tłustych włosów klientek, siwych, rzadkich. Nie pracują. Czy na tym polega to wszystko, życie? Mieć wybór , aby otoczyć się magią, zachłysnąć się życiem, oddać się rozkoszy, rozpuście. Brak dziś ludziom piątej klepki, odrobiny empatii, odwagi. Dotarło do mnie z całą siłą nędza, w jakiej jestem, beznadziejność, moja brzydota. Kiedy patrzę na jego zdjęcie, człowieka tak pięknego, to wiem, że nie obejdzie się bez łez i tragicznego zakończenia. Widocznie taki koniec miał nastąpić. Chcę się rozpłynąć w rozpaczy, pogrążyć w bólu, nicości, zamknąć w sobie i nigdy nie wyjść do świata.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...