środa, 8 października 2014
List
Jak mam napisać co czuję, jeśli nie pisałam nigdy czegoś takiego. To jest próba listu pożegnalnego. Wybaczcie mi rodzice, zawiodłam was, wiem. Ale życie, które wiodę jest zbyt trudne, dla mnie niemożliwe do przeżycia. Nie mówiłam wam nigdy o tym co przeżywam. Wiem, że czujecie, że nie jestem szczęśliwa. Prawdopodobnie teraz jestem bardziej nieszczęśliwa niż kiedykolwiek wcześniej. Kochałam, byłam kochana. Przez Was, to cenny skarb, zabieram go ze sobą do...tam gdzie mnie poniesie. Może będzie piękniej niż tu na ziemi. Jeśli to czytacie, znaczy, ze odważyłam się na to, czy to nie piękne, że ktoś, kto zawsze stara się żyć ostrożnie raz zrobił taki czyn. Nie mam siły już na życie w żalu i rozpaczy. To dla mnie osobista tragedia, odejście, wiecie, że kiedyś był ktoś. Był jak muśnięcie skrzydeł motyla. Nie mogę zapomnieć...Spotkam się niedługo z moją kochaną babcią. Cieszę się. On jest niewinny, to tylko pełen życia młody chłopak. Zapomniał o mnie szybko, ja nie udźwignęłam tego. Wybaczycie słabość?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz