wtorek, 21 października 2014
Wybory
Byłam już na dnie, gdy traciłam grunt pod nogami, pracę, dom, rodzinę, gdy straciłam Ciebie. Byłam już raz na dnie, kiedy odbić jak się nie było, gdyż nogi maiłam sparaliżowane. Gdy byłam na popularności szczycie, przyszedł do mnie szatan, zaproponował czystą, zyskowną grę: "Daj uwieźć mi się, a ja się wszystkim zajmę.""Przyszedłeś w samą porę, bo ja właśnie nudzę się. Po kręgach siedmiu oprowadź, klucz do piekła bram wyrzuć, niech nikt nie znajdzie mnie."I tak oto zło sama wybrałam, nie wahając się. I tak oto schodzenie na dno się rozpoczęło, bo to co swym wzrokiem widziałam było tylko pozorne i mylne. I wszystko, co złego się stało, nie urosło i nie zmalało, a było tylko niedojrzałym czynem. Lecz usłyszał Bóg me błaganie: "Niech co się stało, się znów odstanie". I zawołał do mnie z wysoka: "Nie bądź smutna, gdy Syn mój się znów narodzi, swą maleńką rączką cierpienia twe złagodzi, samotność zabierze. Tamtemu mężczyźnie, przez którego tu jesteś, wkrótce się dziecię urodzi. Mimo to, nie rób więcej tego, czego kobiecie się nie godzi. Zaadoptuj cudze."
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz