wtorek, 28 października 2014
Twoja wiara mnie uzdrowiła
"Wstań, weź swoje łoże i idź." Odkąd poznałam Jego zaczął się proces mojego zdrowienia. Ale nic nie stało się z dnia na dzień. O nie! Tak pięknie jak w Biblii to nie było. Poznaliśmy się...Nie, nie. Ty wtargnąłeś jak burza w moje życie. Przewróciłeś je do góry nogami, niczym Jezus, kramy przed świątynią w dniu Paschy. Wyruszyłeś na świętą wojnę. Pokazałeś czym jest wiara, nadzieja i miłość. Udowodniłeś, że zawsze jest sens, by o siebie walczyć. Romantyczny Dżihad. Mężczyzna o twarzy muzułmańskiego terrorysty, umyśle angielskiego noblisty i sercu himalajskiego mnicha. Hartujesz mnie już od dawna, na twardego zawodnika, choć nie jestem z żadnego cennego kruszywa. Stal ze stalą się hartuje, a człowieka człowiek wychowuje. Tą zasadą się kierując, w chwili słabości mi nie ustępujesz. No więc zgnuśnieć nie próbuję.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz