czwartek, 30 października 2014

O czym to ja chciałam...

Moja samotność ma deseń w kratkę. Spotykamy się zwykle całkiem przypadkiem. Wpadamy na siebie znienacka, ona łapie mnie za rękę i kładzie na łopatkach. Szczególnie jest frustrująca, gdy trwa zbyt długo i nie widać jej końca. Przypadkiem zniszczyła mi życie, nazywając to karmą, karą, ciosem z ukrycia. Bardzo jest przebiegła, stara, niemiła, gdy blisko podejdzie, chowa się, bym jej nie zauważyła. Potrzebuję do walki z nią rycerza, który ją już też poznał i ma odwagę się z nią zmierzyć. Trudne to będzie zadanie, pokonać ją i zakończyć me prześladowanie. Więc pytam jeszcze raz, kto w szranki z nią stanie? Senne jest dziś me wierszowanie...   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

(Nie) Pierwszy upadek

Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka.  Wciąż bardziej podob...