czwartek, 16 października 2014
Na Błoniach
W tym rzecz, żeby pośród tylu pięknych twarzy, tę jedyną wypatrzeć, wybrać i ją tylko uczuciem obdarzyć. A potem z zawiłości życia swe członki wyplątać, na chwilę rozprostować, dłoń wyciągniętą mocno złapać i trzymać tak, aż do świata końca. W szerokość geograficzną ramion twych się znów zaplątać i temperaturę związku wieczorami językiem mierzyć, na rozkładanym siedzeniu samochodu zasnąć nad ranem i w twe obietnice wierzyć, że nie obudzisz mnie przed wschodem słońca.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz