poniedziałek, 13 października 2014
Czy ja kocham?
Drżenie rąk, palpitacje serca, kiedy na mnie patrzysz, do mnie piszesz, czy się uśmiechasz są tak silne, że nawet najmocniejsza kawa, ani szklanka wódki nie pomaga. Więc nawet nie próbuję, weekendy spędzam sama. Sen, ani pływanie, czy wycieczka w góry, morderczy trening, nawet najpiękniejsza suknia ślubna niczym jest wobec perspektywy przez 30 sek. twojej twarzy zobaczenia. Nawet bardzo dobry wynik dzisiejszej cytologii, I grupa, którą ostatnio jako 20 latka miałam, mnie tak już nie zadowala, jak od Ciebie dwa całujące się emotionki, które mi wysłałeś z rana. Czy Ci zresztą wczoraj swej prawdziwej twarzy nie pokazałam, gdy mówiłeś, że już ze mną więcej nigdy niczego nie przeżyjesz? Odejściem na niby groziłeś, ale płakać na serio pozwoliłeś. Jeszcze mnie nigdy w nieszczęściu nie zostawiłeś, choć nie ty mnie wstydem okryłeś. Małej drogi mojej towarzyszem byłeś, za rękę jak dziecko we mgle prowadziłeś. Chcę dobra twojego, nauczę się też języka angielskiego i tanimi liniami polecę, pokażesz mi tego Big Bema słynnego. A jeśli będziesz w Bristolu okolicy, to mam tam dalekich krewnych, pomogliby mi znaleźć pracę w hotelu, jak widzisz potrafię ją znaleźć wszędzie, a choćby i na ulicy. Och kolego, doprowadzasz w mym życiu do przełomu kolejnego.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
(Nie) Pierwszy upadek
Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, że wciąż rad nie dajesz... i każdego jego miarą mierzysz. Tak jak każda dobra matka. Wciąż bardziej podob...
-
Powoli do mnie dociera, ta dziwna świadomość bycia tu i teraz. Czym jestem i kim byłam. Czy ja się aż tak zmieniłam? Mogę się jednak zmienia...
-
Jeśli On Ci kiedyś powie, co tak naprawdę myśli o tobie. To może się uśmiechnę do niego jeszcze, może też się po drodze pogubię, niebożę. I ...
-
A jednak przeszła... Ta miłość w końcu odeszła... Zniknęła znienacka, tak samo nagle, jak nieoczekiwanie się zaczęła... zanim się obejrzała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz